Pokazywanie postów oznaczonych etykietą google. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą google. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 grudnia 2015

Android: ustawianie koloru przy rysowaniu po mapie

Pracuję aktualnie nad projektem z wykorzystaniem mapy i po niej rysuję. Miałem z Androidem na tyle długą przerwę, że wiele rzeczy muszę sobie odświeżyć. W związku z tym, dziś taki szybki opis w jaki sposób ustawić kolor figury rysowanej na mapie.

wtorek, 10 czerwca 2014

Python: gdata, blogger i dodawanie postów

Jak już wspominałem, zacząłem się bawić z językiem Python. Od paru dni czytam sobie dokumentację i piszę sobie kody. Dorwałem się też praktycznie od razu do API Google. Pozwolę sobie napisać jak łatwo można dodać ze skryptu w pythonie post do bloggera.

środa, 12 września 2012

JavaScript: Przekierowanie z ramki Google Images na stronę

Na moim blogu stosunkowo duży ruch jest generowany przez odwiedzających z wyników Google. To całkiem dobrze, bo oznacza stosunkowo wysoką pozycję bloga w tej wyszukiwarce. Niestety pewnego rodzaju problem stwarzają ludzie, docierający z wyników wyszukiwania obrazków. Udało mi się na szczęście znaleźć prosty skrypt przekierowujący prosto do mojej strony w razie takich odwiedzin.

środa, 26 sierpnia 2009

Google AdSense: I po ch**u

Wielki google stwierdził ostatnio, że moje konto adsense jest zagrożeniem dla jego klientów i z tego powodu zostaje wyłączone. Cóż widać odnotowali "dużo" kliknięć z tego samego adresu. Albo cokolwiek tam google uważa sobie za złe i niegodziwe.

Google widać zbiedniał strasznie i grosza nie wyda za wyświetlanie reklam, które jak pamiętamy wyświetlane były w tym zakątku od początku jego istnienia. Odczuwam pewien powiew praktyk monopolistycznych ze strony tego giganta. Na razie czekam na wyjaśnienia, jednak coś tak czuję, że nawet zostanę olany. Jest na szczęście wiele innych miejsc, gdzie można prowadzić taki tech-blog i nie martwić się, że ktoś "z góry" będzie w nim mieszał.

Nie pozostaje więc nic za specjalnie jak czekać. przyznam szczerze wkurzyłem się. I pomyśleć, że jeszcze 2 tygodnie temu wydali 5 funtów na reklamę dla mnie abym skorzystał z adwords. No to smuteczek.

niedziela, 15 marca 2009

W informacyjnym chaosie

Z prawa, lewa, z góry i dołu jesteśmy atakowani informacjami. Tak to już jest w społeczeństwie informacyjnym. W pewnym momencie wydać się mogło, że z pomocą przychodzi społeczeństwo informatyczne zastępujące poprzednie informacyjne. Teraz jest jednak gorzej i będzie chyba już tylko gorzej.

Podobno ilość informacji w jednym wydaniu gazety codziennej to więcej, niż człowiek w XIXwieku przyswajał przez całe życie. Gazet codziennych wychodzi kilka, a do tego prześcigają się w tematach na tyle, że jakieś 15-20% jednak się różni. Spokojnie można więc jeszcze do 12:00 pochłonąć wiedzę przeznaczoną dla 2 lub 3 osobników z czasów rewolucji przemysłowej.

W momencie podłączenia się do globalnej sieci Internet ilość informacji tylko narasta. Tysiące dzienników, forów, grup dyskusyjnych, elektroniczne wydania gazet, blogi... Wyliczać można do wieczora. To powyżej to tylko w formie pisma, a tą przyswaja się chyba najwolniej. Mamy więc do dyspozycji serwisy z muzyką, filmami, krótkimi klipami, radia internetowe, podcasty na każdy znany temat i na każdy nowy. Teraz dopiero zaczyna się problem. Czaszka już nie puchnie bo papier nas nie przeraża, ale gdy włączyć przeglądarkę zaczyna się tragedia.

Powstało kilka serwisów pomagających w dostępie do ciekawych aktualności skatalogowanych wg dziedzin. Dodatkowo możliwe jest prowadzenie ocen dla samych znalezisk jak i poszukiwaczy. Do pewnego momentu wydawać się mogło, że to nie tylko pomoże, ale i nawet wystarczy. Od jakiegoś czasu śmietnik, który podjęły się sprzątać pochłania je do reszty. Jeszcze na stronach głównych nie jest tak źle, ale na zapleczu, na stronach linków oczekujących panuje taki sam chaos jak w całej sieci.

Oczywiście można nie zaglądać na zaplecze, czekać spokojnie na głównej na co bardziej łakome kąski przefiltrowane przez tysiące oczu. Problem polega na tym, że do naszych rąk trafia towar zimny i o świeżości przedwczorajszej ryby. Przykładowo doniesienia sportowe, lub ze świata kultury. Albo doczekają się opóźnienia 24h+, albo będą miały niską jakość z powodu słabego wyboru w najkrótszym czasie.

Z serwisami "górniczymi" niestety wiążą się i inne problemy i to nawet ich setki. Skupienie uwagi na nich choć na chwilę może jednak skutkować "dostaniem globusa", "serca palpitacją" i setką innych objawów. Nie zagłębiajmy się w nie więc w najbliższym czasie, pomińmy w milczeniu.

Tytułem zakończenia przydałoby się ciepłe słowo otuchy. Dopóki jednak ktoś nie wpadnie na nowy pomysł na miarę serwisów "górniczych", nie widać zbyt wielkiej nadziei dla społeczeństwa informatycznego podłączonego do sieci Internet. "Od przybytku głowa nie boli"... podobno.